Wiele razy była tu poruszana kwestia wysokości naszych (inżynierów) zarobków.
Ja się zastanawiam, jaki w ogóle jest sens podawania konkretnych kwot za
usługi świadczone na umową o pracę. Chodzi mi o teksty w stylu inżynier danej
branży z danym doświadczeniem może liczyć na taką a taką pensję. Ja rozumiem
porównywanie cen projektów, cen zlecenia na prace wykonawcze, bo mowa wtedy
jest o konkretnym towarze i jego rynkowej cenie. Praca najemna na zasadzie
“przychodzę na 8 godzin i robię co mi każą” nie jest jakimś wymiernym,
określonym ściśle produktem.
Przecież na wartość pracy na etacie i możliwości płacy ma wpływ mnóstwo
czynników, które nie powodują różnic rzędu 20÷30% ale przynajmniej kilkaset %.
Po pierwsze wydajność pracownika. Doświadczenie robi swoje, nie trzeba tego
tłumaczyć.
Po drugie dostosowanie doświadczenia pracownika do potrzeb firmy. Nawet
najlepszy specjalista od konstrukcji żelbetowych nie zrobi od razu furory w
firmie zajmującej się konstrukcjami stalowymi, a to przecież teoretycznie ta
sama branża - budownictwo - konstrukcje budowlane - projektowanie.
Po trzecie warsztat pracy - narzędzia przygotowane przez pracodawcę - wpływ
nie do pominięcia.
Po czwarte - umiejętności organizacyjne pracodawcy - niejeden szef mając nawet
najlepszych pracowników, potrafi idiotycznym podejściem do organizacji
zniwelować efekt pracy. Zamiast zrobić coś w tydzień, przez decyzję szefa robi
się w dwa, albo i pięć…
Po piąte - umiejętności handlowe pracodawcy. Są pracodawcy, którzy żyją z
przyciskania pasa pracownikom, zaś przed inwestorami kłaniają się w pas i
godzą się na wszystko. Na szczęście nie wszyscy…
I last but not least
Umiejętności handlowe, negocjacyjne pracowników -
inżynierów. Nawet jak ktoś jest świetnym fachowcem i trafi do bardzo dobrej
firmy, ale zgodzi się pracować za grosze, to… pracuje za grosze i tyle. Apel
do niektórych Inżynierów: nie bądźcie, na litość boską, szmaciarzami !!
Po prostu porównywanie zarobków na etacie wydaje mi się zabawą zupełnie nie
ścisłą. Jeden inżynier z n-letnim doświadczeniem zarobi dla firmy kilkanaście
tysięcy w miesiąc, drugi wyrobi ledwo na swoją małą pensję, albo i spowoduje
straty. Kombinacji czynników decydujących o wynagrodzeniu jest mnóstwo. Stąd
może zdziwienia, że ktoś z uprawnieniami zarabia grosze, a np ktoś bez, tylko
kreśląc, zarabia nieźle.
Rozpisałem się trochę, mam nadzieję, że to nie zniechęciło do czytania.